Test Moto Guzzi V9 Bobber – przyjemność w czystej formie

Już dawno żaden motocykl nie sprawił mi takiej niespodzianki i tak ogromnej frajdy jak Moto Guzzi V9 Bobber. Mam tak wiele pozytywnych odczuć, że sam nie wiem od czego zacząć. Może od tego, dlaczego wybrałem do testu akurat to Moto Guzzi V9 Bobber.

Po pierwsze dla tego, że kiedyś miałem Californię Special Sport przerobioną na bobbera. Przejechałem na niej wiele kilometrów i bardzo miło ją wspominam, chociaż nie była bez wad, ale o tym trochę niżej. Po drugie moim ulubionym typem motocykli są właśnie bobbery i cafe racer-y. A po trzecie Moto Guzzi V9 Bobber to piękne wzornictwo. To właśnie ta czysta forma, o której piszę w tytule, prostota, a przy tym dbałość o wysoką jakość materiałów i dopracowane detale. Te składowe stały się powodem podjęcia decyzji o przygotowaniu testu tego cudeńka.

A tak zachęca nas do zakupu V9 Bobber firma Moto Guzzi.

V9 jest nowym usposobieniem prawdziwego ducha Moto Guzzi. Ducha, który nie idzie na kompromis. Ducha, który w obliczu każdego wyzwania, z dumą stwierdza: Jestem jaki jestem. V9 jest autentyczny w każdym detalu projektu, autentyczny w wyborze najwyższej jakości komponentów, autentyczny w błyskotliwym sposobie reakcji na Twój styl jazdy. Autentyczny i kuszący. V9 Bobber reinterpretuje legendarny styl bobber, zasadniczy i agresywny. Pozbawiony chromów, które zastąpił mat, krótsze siedzisko odkrywające krótki błotnik oraz koła z oponami o wysokim profilu które podkreślają energię prawdziwego bobbera.

źródło: motoguzzi-poland.pl

Moto Guzzi V9 Bobber mogłem przetestować dzięki uprzejmości Moto Mio. Zobaczcie, przy okazji, jak prezentuje się ekspozycja krakowskiego dealera Moto Guzzi. Firma Moto Mio Concept Store mieści się w zabytkowych budynkach dawnej rzeźni miejskiej, które pozostawiono i odrestaurowano, wkomponowując w bryłę zbudowanej w tym miejscu Galerii Kazimierz. Trudno obojętnie przejść obok i nie zajrzeć, chociażby po to żeby pooglądać motocykle, skutery, ciuchy czy kaski.

Ja, szczegółowe obejrzenie motocykla, zaplanowałem sobie na później, bo nie mogłem się już doczekać wyjechania V9 na drogę. W motocyklach w stylu bobber podoba mi się, że nie zobowiązują motocyklisty do jakiejś pretensjonalnej stylizacji. Zakładanie kamizelek, frędzli, skór, naszywek et cetera – Nie tu. Jeździsz w tym w czym jest bezpiecznie i w czym czujesz się wygodnie.

W drogę! Nigdy nie planuje na test jakiejś konkretnej trasy. Zawsze zależy to od tego jak „dogadamy się” z motocyklem. Czasami na początku współpraca jakoś układa się ciężko. Tak było np. w przypadku testu Street Roda. W przypadku Moto Guzzi V9 Bobber od początku wiedziałem, że to jest to. Wielkie brawa dla ludzi, którzy zajmowali się ergonomią. Prosta kierownica – Idealnie lekko podgięta, siodło – wbrew obawom o wygodę na takim naleśniku – doskonałe.

Zobaczcie jak pięknie prezentuje się V9 Bobber z tej perspektywy

To jedno z pierwszych zaskakujących odczuć, po kontakcie z V9. Kanapa nie za twarda i nie zbyt miękka, optymalna szerokość, nie uciskająca ud podczas jazdy. Kolejny element – podnóżki i dźwignie zmiany biegów i hamulca. PERFEKCYJNIE!!! Ustawione tak, że mieszanie biegami jest przyjemnością, a z kolei stopa na prawym podnóżku opiera się w taki sposób, że operowanie hamulcem jest intuicyjne.

Dźwignia zmiany biegów
Stopa leży tak na podnózku, że w sytuacji awaryjenej nie musimy szukać pedału hamulca

Skoro już jesteśmy przy hamulcach to tu jest kolejny ogromny pozytyw. Brembo z przodu można kontrolować dwoma palcami. Tylny hamulec też nie odstaje. Ogólnie hamulce REWELACYJNE!!! Działają bardzo precyzyjnie. W dodatku Moto Guzzi V9 Bobber wyposażyli w ABS i kontrolę trakcji MGCT, więc moim skromnym zdaniem V9 pod tym względem może być dla wielu rywali w klasie wzorem.

Moto Guzzi V9 Bobber przedni hamulec Brembo
Moto Guzzi V9 Bobber hamulec tylny

Minusy w zakresie ergonomii jakie dostrzegam to zbyt wąsko rozstawione lusterka. Nie mogłem ich jakoś ustawić tak, żeby uniknąć martwego pola za plecami. Parę centymetrów dłuższe pręty lusterek i byłoby idealnie. Albo lusterka w kierownicę, dla podkreślenia stylu. Kilka razy włączając kierunkowskaz zdarzyło mi się także przypadkowo włączyć przełącznik długich świateł palcem wskazującym, ale może ja mam po prostu za długie palce ;-P, bo sam przełącznik umieszczony jest bardzo wygodnie z przodu manetki.

Moto Guzzi V9 Bobber przełącznik świateł

Pierwsze wrażenia z jazdy to właśnie ta niespodzianka, o której pisałem na początku. Tu będzie konieczna retrospekcja 😉 Tak jak wspomniałem, miałem kiedyś Moto Guzzi Californa Special Sport.  Rysą na pozytywnych wspomnieniach tego motocykla zawsze była praca sprzęgła i skrzyni biegów. W Californi niestety podwójne suche sprzęgło było dość kapryśne i czasami był problem z wybraniem biegu, co w mieście w połączeniu z łupnięciami towarzyszącymi każdej zmianie było czasem dość irytujące. Moto Guzzi V9 Bobber ma sześciobiegową skrzynię, która wydaje się, że sama odgaduje w myślach który bieg chcesz wrzucić. Nie wiem, kto konstruował dla V9 skrzynię biegów, ale musze przyznać, że się udało. W jakimś teście wyczytałem, że biegi wchodzą topornie i czasem wyskakują. Hmmm? W moim egzemplarzu skrzynia działała bardzo poprawnie, przełączaniu towarzyszą tylko normalne, lekkie kliknięcia.

Jeśli ktoś nie miał wcześniej do czynienia z widlastą V ustawioną poprzecznie, zaskoczeniem będą dla niego wrażenia ze startu silnika. Bezwładność wału korbowego i tłoki pracujące na boki powodują, że maszyna zaczyna ożywać w bardzo specyficzny sposób. Przez chwilę zaczyna lekko trząść się na boki i przekazywać detonacje w komorach spalania na motocykl. Potem pracuje aksamitnie i przyjemnie. No i to towarzyszące każdemu dodaniu gazu wyraźne bujanie motocyklem w prawo. W Japończyku tego nie poczujecie.

Po kilkuset metrach na V9 uznałem, że najlepiej będzie zabrać go na wycieczkę do malowniczej Lanckorony.

Moto Guzzi V9 Bobber w takich klimatach prezentuje się najlepiej

Ale najpierw, żeby tam się dostać, trzeba przejechać przez miasto. Niby to dość szeroki motocykl, bo cylindry wystają lekko na boki, ale (kolejne zaskoczenie!) V9 Bobber jest dobrze wyważony i zwrotny, więc przejeżdżanie pomiędzy samochodami nie było stresujące. Przy okazji zahaczyłem o obwodnice Krakowa, żeby zobaczyć jak będzie przy prędkościach autostradowych. Radzi sobie dobrze, nawet mimo balonowych 16 calowych opon, ale Highway raczej nie jest jego żywiołem, chociażby ze względu na mało aerodynamiczną sylwetkę. Wyjazd z miasta na drogi krajowe i poruszanie się po nich z prędkościami w okolicach 100 to jest to do czego ten motocykl jest stworzony. Jasne, że w zakrętach gruba opona z przodu nie ułatwia życia, a wał napędowy trochę usztywnia zawieszenie, więc czasami trzeba skorygować tor jazdy, ale taka jest specyfika V9 Bobbera i to też ma swój urok, bo przypomina trochę styl jazdy motocyklami z lat 60.

Motocykl daje tyle frajdy, że po powrocie z jazdy na pytanie Olka z Moto Mio (Pozdrawiam) o wrażenia z jazdy mogłem odpowiedzieć tylko Z – A – J – E -B – I – Ś – C – I – E!!!!Tak właśnie było. Moto Guzzi V9 Bobber dostarcza takiej dawki przyjemności z jazdy, jak rzadko który motocykl. Nie będę Wam tu rozwlekle pisał o danych technicznych. V9 Bobber nie ma wysilonego, wysokoobrotowego silnika (850 ccm pojemności i 55 km), ale za to posiada duży moment obrotowy (62 Nm przy 3000 obr/min.) więc nawet bez redukcji biegu V9 potrafi całkiem dynamicznie i bezpiecznie wyprzedzić. Jeśli oczywiście będziecie chcieli wyprzedzać, bo gwarantuję, że nie będzie Wam się spieszyło do mety i będziecie przedłużali jak długo się da chwile spędzone na tym motocyklu.

Dopełnieniem pozytywnych niespodzianek w trakcie jazdy było to, że Moto Guzzi V9 Bobber potrafi pięknie strzelać w tłumik.

Moto Guzzi V9 Bobber na piękne fabryczne tłumiki

Teraz czas na zdjęcia w klimatach, w które, moim zdaniem, Moto Guzzi V9 Bobber wpasowuje się najlepiej. To o czym pisałem wyżej – piękna linia i dopracowane detale (popatrzcie na te podkładki pod śrubki). Tam gdzie ma być blacha jest blacha, nie plastik. Stalowe błotniki, ażurowe blaszane boczki. Nie ma ostentacyjnego eksponowania logo jak w innej bardzo znanej marce. Ale nazwa Moto Guzzi pojawia się na przykład na rantach, przepięknych felg. Zresztą, po co Wam będę opisywał – sami popatrzcie na kilka dodatkowych fotek.

Jeśli czytaliście moje poprzednie testy, wiecie, że zwykle nie jestem zazwyczaj aż tak ekspresyjny w wyrażaniu odczuć z jazdy. W tym przypadku słowa właściwie same spływały na klawiaturę. Może tandetnie to zabrzmiało, ale naprawdę mógłbym pisać o V9 jeszcze dłuuugo, ale właściwie po co? I tak nie przekażę Wam słowem pisanym tego feelingu. Sami musicie się przejechać.

Schodząc trochę na ziemię i podsumowując – Moto Guzzi V9 Bobber to bardzo udany motocykl. Gdyby teraz ktoś zapytał mnie czy nadaje się na pierwszy poważny motocykl, to bez wahania bym go polecił. Polecił bym go zresztą każdemu, niezależnie od doświadczenia za kierownicą. Szkoda, że marka Moto Guzzi jest jednak dalej słabo rozpoznawalna w Polsce. Moto Guzzi czas to zmienić! Nie znam jeszcze wprawdzie Waszych innych modeli, ale jeśli są tak skonstruowane i tak jeżdżą jak ta V9 Bobber to myślę, że konkurencja powinna zacząć się obawiać.

Powiedz znajomym o klasykizameryki.com!