Triumph Bonnevile Test Legendy

Mam problem jak zacząć ten test, żeby nie wpaść w nadmierną emfazę i nie upodobnić się do innych autorów opisujących Triumpha Bonnevilla. Bo właściwie każdy tekst na temat tego motocykla, który wcześniej czytałem wprost ociekał afektacją i pompatycznością. Legenda, klasyk, arcydzieło etc. Autorom testów wzbudzały się różne członki na widok bryły silnika lub Bonnie stawał się obiektem marzeń sennych. Wystarczy choćby próbka ze strony dystrybutora:

Bonneville … stanowi kwintesencję stylu i indywidualnego charakteru tak samo, jak czterdzieści lat temu. … Bonneville … pozostaje maszyną ponadczasową, mającą sprawiać radość zarówno z jazdy jak i faktu jego posiadania. To pojazd o wyjątkowym charakterze, nie podlegający porównaniom i opierający się przemijającym trendom. To indywidualny motocykl na indywidualny gust. Bonneville … Klasyczny motocykl dla nowego pokolenia.

Źródło: triumph.net.pl

Czy to zasłużone peany?

Jakiś czas temu miałem okazje trochę pojeździć lekko zmodyfikowanym Triumphem Bonneville model 2001 r., więc jeżeli  interesuje Was moje spojrzenie, to zapraszam do lektury.

  • Wstęp słowno-muzyczny : P

Nie ma chyba co rozwodzić się nad sylwetką motocykla. Klasyczna do bólu. Jednym się podoba, innym zdecydowanie nie. „Łee … taka WSK-a, abo JUNAK”, zdarzyło mi się kilka razy usłyszeć od Panów pod sklepem.

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

fot. manproject.pl

fot. manproject.pl

Nawiasem mówiąc, trudno się dziwić osobom mniej interesujących się motoryzacją, a pamiętającym jeszcze motocykle z lat 60/70 ubiegłego wieku. W końcu JUNAKA w PRL też wzorowano w jakimś stopniu na klasycznych angielskich motocyklach AJS, BSA, Norton, czy właśnie Triumph.

Mnie taka stylistyka jaka prezentują motocykle „retro bike” jak Bonneville czy Kawasaki w800 baaardzo odpowiada. Wprawdzie nie do końca w wersji fabrycznej, która jest chyba zbyt grzeczna i ułożona. Wolę ostrzejszą stylistykę Cafe Racer jak np. w wersji Thruxton. Ale nie musimy zdawać się na tuning fabryczny, bo Triumph Bonneville jest wprost stworzony do modyfikacji w tym klimacie (Dzięki Bogu, nie pasują do niego skórzane frędzle zwisające z czego się da ; ). Akcesoriów tuningowych i firm zajmujących się modyfikacjami jest cała masa. Wiec jak się dobrze poszuka, to można samodzielnie zmienić, wizualnie nieco nudną wersją podstawową, w naprawdę rasowego Cafe czy Scramblera.

  • Rozwinięcie:

Triumph Bonneville, którego miałem okazję objeździć  był lekko zmodyfikowany optycznie. Piękna kierownica Norman Hyde, akcesoryjne siodło King&Queen – z katalogu British Custom, akcesoryjna szyba, gmole, chromowane pokrywy silnika. Można wiele, wiele, więcej to już zależy od fantazji i portfela.

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

Tak jak obowiązkowa jest w moim przekonaniu zmiana „aparycji fabrycznej” Bonnevilla, to nie należy nic grzebać przy silniku. W tym przypadku jest to jednostka przedliftowa o pojemności 790 cm3 zasilana gaźnikami.

Od 2006 r. Triumph w modelu Bonneville zaczął montować wtrysk paliwa.

Gaźnik jest na pewno bardziej wymagający w obsłudze i potrafi być kapryśny, ale co za frajda dla ortodoksów opowiadanie kolegom przy piwie np. o tym jak go czyściliśmy albo jak się zapowietrzył : ). Wtrysk jest w zasadzie bezobsługowy. Generalnie, tu trzeba się zgodzić z opiniami, że chłodzony powietrzem twin  o mocy 62 KM  silnik jest naprawdę majstersztykiem stworzonym przez inżynierów  z Hinckley. Moc jest zdecydowanie adekwatna do przeznaczenia Bonneville i jest wystarczająca do sprawnego przemieszczania się solo z pasażerem, czy bagażem.

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

Jeśli chodzi o właściwości trakcyjne – w moim subiektywnym odczuciu Triumph Bonneville prowadzi się zdecydowanie lepiej, kiedy jest dociążony. Jeżeli jedziemy sami momentami dostrzegalna jest pewna nerwowość tyłu. Ale nic strasznego, można to zawsze skorygować ustawieniem amortyzatorów. Układ hamulcowy – po jednej tarczy z przodu i z tyłu, bardzo dobrze daje sobie radę z masą motocykla – na sucho 205 kg.

Ale jeszcze musze napisać o silniku. Najfajniejsze moim zdaniem jest to jak odczuwamy jego pracę. Chodzi o to, że kiedy dotkniemy bloku pracującego silnika wprost „doświadczamy” pracy wszystkich mechanizmów. I pewnie dlatego wielu autorów testów tak się podnieca pisząc o tym modelu Triumpha. Bo nie wiem o co chodzi, ale tu rzeczywiście można zrozumieć co znaczy wyświechtany slogan „motocykl z duszą”. W japończykach tego nie poczujecie. Uwierzcie mi na słowo.

W testowanym Bonneville, którego dzięki uprzejmości przyjaciela mogłem lepiej poznać,  zamontowane zostały tłumiki drag pipe firmy Specialty Spares. Na pierwszy rzut oka to wolny wydech, a tak naprawdę to tłumiki z wkładem. No dobra, nie czarujmy się, wkład jest ale wytłumia raczej symbolicznie. W teście Harleya V roda, który zamieściłem jakiś czas temu CZYTAJ WIĘCEJ pisałem, że z wydechu Supertrapp  wydobywa się wściekły bulgot. W tym przypadku na wolnych obrotach słyszymy charakterystyczną dźwięk rzędowej dwójki, detonacje paliwa w komorach spalania, a po odkręceniu manetki … WOW! Czego bym nie napisał, będzie to nieadekwatne do niesamowitego dźwięku, który wydobywa się z końcówek. Zresztą sami posłuchajcie, najlepiej na słuchawkach.  

No cóż nie każdy to lubi i nie można wykluczyć, że bardziej wrażliwy słuchowo Policjant może się zainteresować europejska homologacją na Specialty Spares (w USA nie przejmują się takimi pierdołami jak TUV-y etc.), ale z drugiej strony ja zawsze uważam, że warto zaryzykować spór z Misiami, bo jednak „Loud Pipes Save Live”.

Osobna sprawa to skrzynia biegów. Dla mnie rewelacja. Chodzi jak zegarek. Nie musimy się męczyć z szukaniem biegu, czy luzu na światłach, jak zdarza się w niektórych motocyklach.  Najlepsza skrzynia z jaką zdarzyło mi się zetknąć.

  • Podsumowanie:

No i co oklepane frazesy charakteryzujące ten motocykl są prawdziwe?

O tak, zdecydowanie tak! Bonnie to motocykl który sprawia niesamowitą frajdę z jazdy, a nawet z samego faktu jego posiadania. Więc kiedy nabędziecie Bonnevilla musicie się liczyć z tym, bardzo ciężko będzie się z nim rozstać i zamieszka na stałe w Waszym garażu, albo salonie ; ). Zazdroszczę aktualnemu właścicielowi, testowanego egzemplarza tej wspaniałej maszyny.

A miało być bez patosu … : )

Surfing na motocyklu. Robbie Maddison

WOW! Brak mi słów. To chyba jeden z najbardziej niesamowitych projektów jakie widziałem. Ciężko chyba byłoby znaleźć lepszy przykład ludzkiej kreatywności. Australijski motocyklista Robbie Maddison połączył przyjemność  jazdy motocrossem z surfingiem.

Robbie „Maddo” Maddison to właściwie kaskader, o którym było już głośno, kiedy stał się autorem rekordu w najdłuższym skoku na motocyklu – 107,5 m. Poza tym jest znany z wykonania backflipa z Tower Bridge, albo dublowania Daniela Craiga w pościgach motocyklowych po Stambule w 23 części przygód Bonda Skyfall.

Moim zdaniem aktualny „surferski” wyczyn przebija jednak wszystkie dotychczasowe. W okolicach wyspy Tahiti w Polinezji Francuskiej Robbi Maddison wykonał przejażdżkę na przerobionym motocyklu motocrossowym po falach Oceanu Spokojnego.

Spektakularny jest sposób zmodyfikowania motocykla, który umożliwia jazdę na dwóch kołach i płynne przejście w tryb skutera wodnego, a raczej „Water-crossa” ; ), ale największe wrażenie robią umiejętności „Maddo”. Jeśli wcześniej nie widziałeś, poświęć 4 minuty i obejrzyj koniecznie!!!