Łuk bloczkowy Bear Charge test

Podobno jest jakaś inicjatywa poselska, której celem jest zalegalizowanie w Polsce polowań z łukiem? Tak podało jakiś czas temu któreś radio. Może rzeczywiście coś się w tej sprawie drgnęło.

Świetnie, bo chyba nie ma innego męskiego hobby, które można porównać do polowania z lukiem, pozwalającego na tak bezpośredni kontakt z naturą i w dodatku tak wymagającego zarówno pod względem fizycznym i psychicznym.

Bo polowanie z łukiem niewiele ma wspólnego z polowaniem za pomocą broni palnej. Powiedzmy sobie szczerze, ilu myśliwych „palnych” podchodzi zwierzynę? Zazwyczaj polega na strzale z ambony albo polowania z naganką, a nikomu nic nie umniejszając, naganka oprócz niewątpliwych zalet towarzyskich, przynajmniej dla mnie nie stanowi kwintesencji polowania.

Polując z łukiem nie strzelimy do zwierzyny w biegu, ani do jelenia oddalonego kilkaset metrów od nas. Pozostaje nam albo polowanie z zasiadki, albo tropienie i podchodzenie, a to oprócz świetnego przygotowania fizycznego wymaga również cierpliwości i wytrwałości, bo sami chyba wiecie jak „łatwo” jest podejść zwierzynę. Szczególnie, że w przypadku polowania z łukiem można liczyć na skuteczny strzał maksymalnie do 50 metrów. Ale satysfakcji z takiego polowania nie da się z niczym porównać, szczególnie, kiedy po wszystkim zwierzynę trzeba jeszcze zatargać do samochodu : )

Podobno polowanie z łukiem jest bardziej humanitarne niż z broni palnej, bo podczas strzału z łuku nie ma huku, a do krwi zwierzęcia nie są dostarczane enzymy wydzielane w trakcie wysokiego stresu itd. Ale tego akurat wątku nie będę rozwijał bo wypowiadanie się na temat tego co czuje ranne zwierzę jest pozbawione sensu.

Ale przecież łuk można wykorzystać nie tylko do polowania. Może też przecież być świetnym sposobem na spędzanie wolnego czasu na świeżym powietrzu. Szczególnie łuk bloczkowy, bo taki miałem okazję przetestować.

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

Rozważania o wyższości łuku bloczkowego nad np. refleksyjnym są podobne do dyskusji o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkanocy. Jedno jest pewne przy tej samej sile koniecznej do naciągnięcia łuku, strzała z łuku bloczkowego ma o wiele wyższą energię kinetyczną niż taka sama wystrzelona z łuku „klasycznego”. Jeśli czytacie ten post to pewnie wiecie, że dzieje się tak za sprawą systemu bloczków i linek. Gdy cięciwa jest naciągana, bloczki obracają się powodując naciągnięcie linek, które z kolei naprężają ramiona łuku magazynujące energię. Użycie systemu bloczków powoduje, że przy maksymalnym naciągnięciu cięciwy siła konieczna do jej utrzymania jest najmniejsza.

Przechodząc do rzeczy – oto moje wrażenia po krótkiej zabawie łukiem Bear Charge amerykańskiej firmy Bear Archery.

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

Pierwszy kontakt z łukiem bloczkowym może być zaskoczeniem dla osób, które pamiętają konstrukcję łuku tylko z czasu zabaw w Indian z piaskownicy. Zazwyczaj myśląc łuk spodziewamy się drewna, a tu niespodzianka! Majdan łuku zbudowany jest ze stopu metalu. Łuk bloczkowy jest tez dużo krótszy niż łuk klasyczny. Często pada pytanie – To naprawdę jest łuk?

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

Łuk ma służyć myśliwym, więc jest w malowaniu Real Tree, bo takie też są najczęściej stosowane kamuflaże dla bowhunterów. Siła naciągu jest regulowana za pomocą śrub, którymi przykręcone są ramiona do majdanu. Można więc regulować ją w zakresie od 60 do 70 funtów, co 5 funtów. Długość naciągu też jest regulowana od 26 do 30 cali, co jest naprawdę świetnym rozwiązaniem bo mogą strzelać z niego różne osoby. Długość naciągu bardzo łatwo zmienić, w ciągu 5 minut, należy tylko zaopatrzyć się w odpowiedni imbus calowy.

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

W przypadku polowania z łukiem kołczanu nie nosimy na plecach jak czynił to Robin Hood, chociażby dlatego żeby lotki strzał nie zaczepiały o gałęzie. Kołczan przymocowany jest zatem do majdanu, a strzały umieszcza się w nim grotami do góry.

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

Ponieważ nie cała zmagazynowana energia przekazywana jest strzale, konieczny jest, przymocowany do majdanu stablizator – tu akurat TruGlo.

Celownik Trophy Ridge 3 pinowy ze światłowodami w różnych kolorach ustawiamy w zależności od tego na jakie odległości zamierzamy strzelać. W celowaniu pomaga Peep Sight na cięciwie, czyli przeziernik, który ma pełnić rolę szczerbinki stosowanej w broni palnej.

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

Na polowaniu zazwyczaj nie można przyjąć idealnej postawy łuczniczej, tylko np. siedząc na drzewie trzeba się dostosować do warunków terenowych i dlatego łuk może znaleźć się w dziwnym ustawieniu, więc strzała musi być pewnie trzymana w podstawce. W tym przypadku zastosowano jedną z najbardziej popularnych podstawek myśliwskich – wykonaną z włosia Whisker Bisquit producenta Trophy Ridge.

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

Dla kogoś, kto nie miał wcześniej kontaktu z łukiem bloczkowym zaskoczeniem jest też na pewno to, że strzelamy za pomocą spustu nadgarstkowego. Jak to działa? Na cięciwie umieszczona jest pętelka, o którą zaczepiamy szczeki urządzenia zakładanego na nadgarstku. To właśnie spust. Jego konstrukcja umożliwia zaciśnięcie i trzymanie napiętej cięciwy bez konieczności używania dodatkowej siły. Strzał następuje po naciśnięciu palcem wskazującym języka spustowego – podobnie jak w np. pistolecie. Zalety? Cięciwa po puszczeniu nie odchyla się na bok tak jak w przypadku strzelania z palców, co oczywiście przekłada się na celność. W teście wykorzystałem spust TruFire Hurricane.

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

Fajne jest to że nie musimy się martwić jak przetransportować łuk bo jest on wraz z akcesoriami umieszczony w specjalnej walizce Plano Case w kolorze oliwkowym. Fajna rzecz. W Ameryce Północnej, która są największym rynkiem „łuczniczym” można zresztą znaleźć całą masę różnych innych akcesoriów do łuków i polowania.

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

 

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl

Ok, zakładamy strzałę Easton Powerflight (strzały powinny być wagowo i pod względem sprężystości dopasowane do łuku) i możemy próbować strzelania do celu.

Naciągnięcie łuku, dla osób nieprzyzwyczajonych, nie jest łatwe nawet przy niższej wartości naciągu. Szczególnie, że cięciwę naciągamy za pośrednictwem opaski od spustu umieszczonej na nadgarstku. Warto też wyrobić sobie nawyk zabezpieczania języka spustu palcem, żeby uniknąć przypadkowego strzału.

Po „przeciągnięciu” cięciwy przez określony punkt dalej już idzie z górki ; ) Cięciwę ciągnie się potem bardzo lekko i zatrzymuje się w punkcie, który uzależniony jest od tego jaką długość naciągu sobie ustawimy. Trzymanie naciągniętej w pełni cięciwy jest już bardzo łatwe i nie ma problemu z długim celowaniem.

fot. manproject.pl
fot. manproject.pl
Do samego celowania trzeba przywyknąć, bo trzeba zgrać okrąg, który tworzy Peep Sight umieszczony blisko oka z okręgiem celownika i jednocześnie umieścić pin światłowodu na celu. To na pewno wymaga wprawy i praktyki.

Spust jest regulowany więc można sobie ustawić jego pracę w zależności od oczekiwań. W momencie strzału nie czuć kopnięcia i żadnych wibracji. To być może zasługa tłumików drgań firmy Limb Saver i stabilizatora, a może po prostu świetna konstrukcja firmy z ponad 80 letnimi tradycjami. Wbrew moim obawom czy przejście lotek przez włosie podstawki nie będzie powodowało jakiegoś dodatkowego hałasu, strzał jest bardzo cichy.

Łuk jest zaskakująco celny. Już po kilku minutach można osiągnąć naprawdę przyzwoite skupienie, pod warunkiem oczywiście, że miało się już wcześniejsze doświadczenia łucznicze.

Reasumując – Bear Charge to bardzo fajny, mocny bloczek, z dużym zakresem regulacji, a największą frajdę będą z niego miały osoby, które już miały doświadczenia z łucznictwem i odpowiednią kondycję fizyczną. Nadaje się nie tylko do zastosowań myśliwskich, ale też do strzelania tarczowego, chociaż wówczas należałoby pomyśleć o innej podstawce i stabilizatorze.